Recenzje książki "Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy"

Kraków ŒBP
+ 4 wyrafinowan...

Wszystko zaczęło się przed II wojnš œw. w 1933 r., nietypowo bo na... ulicy. Na Nowym Œwiecie w Warszawie Staœ (Stanisław Ignacy Witkiewicz 1885-1939) zaczepił wysokš, szczupłš kobietę - Eugenię Wyszomirskš (1903-1979). Przypominała mu zmarłš tragicznie przed 20 laty narzeczonš - Jadwigę Janczewskš. Eugenia dzięki jego portretom stała się Asymetrycznš Damš i przeszła do legendy. Została ulubionš modelkš Witkacego . Powstało 89 portretów, które stały się jej własnoœciš ( częœć w cišgu lat uległa zniszczeniu, kilka "zniknęło", jeden w 1934 r. został sprzedany, inny wymieniony z Boyem-Żeleńskim na autoportret Witkacego). Prace, które ocalały można dzisiaj oglšdać w Muzeum Miasta Katowice (czasowa wystawa 10 prac miała miejsce w 2015 r. w GG MNK).

Ksišżka, którš dzisiaj polecam jest powieœciš biograficznš napisanš przez wnuka Eugenii, Marka Wyszomirskiego. Ich kontakt ograniczał się do kilku lat między 1963 a 1971 r.
Jak to się stało,że przeciętna mieszczka stała się muzš głoœnego filozofa, dramaturga, portrecisty, skandalisty, jednego z najw.ybit.niej.szyc.h oraz najbardziej wszechstronnych i pracowitych polskich artystów pierwszej połowy XX wieku ? "Witkacy poczuwał się do winy po œmierci Jadwigi, więc kiedy zobaczył 20 lat póŸniej Wyszomirskš w Warszawie, musiał jš zatrzymać. Zaczšł jš portretować. Nie potrafił się bez niej obejœć. Malarza zafascynowały nieregularne, niepokojšce rysy twarzy Eugenii, znakomicie korespondujšce z jego teoriš Czystej Formy".

Eugenia porzuciła dotychczasowe, zwyczajne życie matki i żony w Częstochowie i przeniosła się do Zakopanego, gdzie dzięki Witkacemu mogła przebywać w otoczeniu zakopiańskiej œmietanki towarzyskiej, cyganerii artystycznej oraz wybitnych inte.lekt.uali.stów. tamtych czasów. Byli to m. in. H. Wiciński, E. Stršżyński, Z. Krzeptowska, K. Szymanowski, J. Iwaszkiewicz, A. Słonimski, J. NiedŸwiedzka, J. Fedorowicz, R. Malczewski, M. Kasprowiczowa, R. Ingarden, L. Chwistek, I. Krzywicka, W. Gombrowicz, T. Boy- Żeleński, J. Tuwim, T. Langier. Pozowała, bywała w lokalach (m. in. Mieszczańska, 7 kotów ) , pracowała w pracowni fotograficznej, wędrowała po górach, przyjaŸniła się z Zoœkš "Kapuchš" Krzeptowskš i tajemniczš "Magdalenš" a nawet wyszła za mšż za ratownika GOPR-u Józefa Stopkę.

Ostatnia scena ksišżki to wizyta Eugenii w powojennym, zmienionym Zakopanem, pełnym domysłów i niedowierzania na temat œmierci Witkacego. W ksišżce znajdujš się liczne reprodukcje portretów Asymetrycznej Damy. Polecam! [jm]

09.09.2016 12:14:46


Kamila Graczyk

Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany również Witkacym. Słynna persona w polskiej sztuce, człowiek niebanalny, który zadziwiał wszystkich swoim talentem, bowiem malował, pisał powieści, sztuki teatralne, pisma filozoficzne i estetyczne. Pozostawił po sobie bogaty dorobek artystyczny, pomimo tego, iż część prac zaginęła podczas II wojny światowej. Nie należał do spokojnych dusz, często działał impulsywnie, tworzył neologizmy i miał interesujące spojrzenie na świat. Nic też dziwnego, iż gdy w latach 30. XX wieku, gdy Eugenia Wyszomirska otrzymała propozycję stać się muzą znanego wówczas malarza, zgodziła się wyjechać do Zakopanego, pomimo licznych oprócz zarówno własnych, jak i swojej rodziny. O jej życiu i niecodziennych relacjach z Witkacym pisze Marek Wyszomirski-Werbart, wnuk Eugenii, który za sprawą babci odtworzył tamte wydarzenia, czego efektem jest powieść „…Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy”.

Eugenia Wyszomirska, nazywana również „Asymetryczną Damą”, uchodziła za najwspanialszą modelkę Witkiewicza. Poznali się w dziwny jak na tamte czasy sposób – Witkacy, widząc urodę kobiety, podszedł do niej i poprosił o możliwość sportretowania jej persony w jego domu w Zakopanem. Genia, bowiem tak nazywali ją bliscy, po rozmowie z mężem, któremu skłamała, iż w góry jedzie w celach zdrowotnych, zawitała do witkiewiczowskiej Antałówki, gdzie powstało 89. jej portretów. W Zakopanem zakochała się w górach oraz zafascynowała Witkacym i jego kulturalnym otoczeniem, którego z czasem stała się częścią. Po blisko roku porzuciła swoje dotychczasowe życie, rozwiodła się z mężem, oddając mu prawo do opieki nad ich siedmioletnim synem. Przez sześć lat doskonale poznała zaskakującą duszę artysty, który przeszedł do historii, obcując również z takimi artystami jak Słonimski, Gombrowicz czy Boy-Żeleński. Tam również wyszła za swojego drugiego męża, zapoznając się również z tajnikami fotografii. Była kobietą nietuzinkową i doskonale wiedziała, czego chce – czytelnik zauważy to dzięki wspaniałym opisom autora, a uważny obserwator, który przyjrzy się portretom Wyszomirskiej dostrzeże w jej oczach pewnego rodzaju nonszalancję – fascynującą i przyciągającą uwagę.

Przyznam, że ta powieść na pewien sposób mnie zaskoczyła. Na samym początku autor poinformował nas, iż ukazana historia wydarzyła się naprawdę oraz ukazał biografię swojej babki, której portrety zna każdy miłośnik twórczości słynnego Witkacego. Te informacje spowodowały, że czytałam literacki debiut Marka Wyszomirskiego-Werberta z niesamowitym zainteresowaniem, poznając naturę nie tylko niesamowitej kobiety, ale też i znanego artysty oraz całej zakopiańskiej śmietanki kulturalnej. Dodatkowo książka została napisana w formie konstrukcji scenariusza filmowego i utrzymana w stylu językowych czasów, w których rozgrywa się akcja, co doskonale oddało klimat lat 30. XX wieku oraz pozwoliło czytelnikowi przenieść się do zupełnie innego świata. Niewątpliwie, największe wrażenie zrobiła na mnie kreacja głównej bohaterki, która w swoim zachowaniu, jak i też rysach twarzy, posiadała coś niesamowicie intrygującego, wciągającego. Jej decyzje cały czas mnie zaskakiwały, bowiem odniosłam wrażenie, że rzadko liczyła się z losem i zdaniem innych, dążąc do spełnienia własnych marzeń. „…Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy” okazały się być nie tylko interesującą powieścią, ale również i wspaniałym dokumentem, przedstawiającym przedwojenne czasy. Bohaterowie, artyści, są żywi, niebanalni, mówią zaskakujące rzeczy, związane właśnie z nurtem sztuki tamtego okresu. Dodatkowo publikacja została wzbogacona portretami Eugenii Wyszomirskiej i niezwykłym epilogiem. Marek Wyszomirski-Werbart zrobił coś, co rzadko robią autorzy innych pozycji – skupił swoją uwagę nie na tym uwielbianym wszechstronnie uzdolnionym człowieku, a na części jego życia, pewnego rodzaju epizodzie. I wyszło mu to doskonale, bowiem książek o Witkiewiczu było mnóstwo, ale nikt dotąd nie napisał zbyt wiele na temat „Asymetrycznej Damy”, która swoją osobowością na pewno zauroczyła niejednego.

Marek Wyszomirski-Werbart, który z wykształcenia jest archeologiem, a z zamiłowania – grafikiem, malarzem, jubilerem i solista kabaretowym, zaprasza nas w niezwykłą podróż po szalonym zakopiańskim świecie. Przeczytałam jego debiut prozatorski z zainteresowaniem, zdobywając cenną wiedzę dotyczącą życia artystów w ubiegłym wieku. Przyjemny styl autora powoduje, że lekturę tę czyta się bardzo lekko. Innymi słowy, zapraszam do niezwykłego świata Geni Wyszomirskiej!


Marta Augustynowicz

Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się bardzo ciekawa pozycja. Powinna zainteresować wszystkich tych, którzy szukają różnych ciekawostek na temat życia i twórczości – uwaga – Stanisława Ignacego Witkiewicza oraz towarzystwa zakopiańskiego, z którym spędził te mniej lub bardziej miłe chwile. Na stronach tej książki znajdziecie bowiem nieznane dotąd wspomnienia jednej z jego przyjaciółek – o ile właściwe dobrałam słowo…

Eugenia Wyszomirska, o której mowa, na jego własne, jakże nieoczekiwane zaproszenie, wyjechała z Częstochowy, nie wiedząc jeszcze, że już nigdy na stałe do niej (oraz do męża i małoletniego syna) nie wróci. Zrobiła to jednak, całkowicie zakochując się w nowym miejscu zamieszkania, jak i w ludziach, z którymi miała możliwość odtąd przebywać. Zdobyła wielu przyjaciół, nierzadko byli nimi znani intelektualiści, artyści, tzw. śmietanka towarzyska. A wszystko dlatego, iż Witkacy zobaczył w jej twarzy (poza asymetrycznością, która dała jej przydomek Asymetrycznej Damy) kogoś, o kim dawno nie mógł zapomnieć i kogo zapragnął mieć na swoim kartonie… 89 może 91 jej portretów popełnił przez te siedem lat – od 1932 r., gdy Genia po raz pierwszy pojawiła się w jego Witkiewiczówce, aż do rozpoczęcia się II wojny światowej w 1939 r., która zmieniło wszystko…

To, co szczególnie mi się spodobało, to sposób, w jaki autor te wspomnienia – dodam – swojej babci (!) przedstawił. Stworzył on bowiem na ich bazie powieść, uwzględniając dialogi, myśli, wydarzenia które mogły mieć miejsce. Zaufał pamięci swej narratorki, a także listom i opowieściom innych osób. Powstała z tego bardzo przyjemna, ale i pożyteczna książka. Dzięki niej możemy się dowiedzieć wielu rzeczy na temat ówczesnej zakopiańskiej bohemy (…,Słonimski, Gombrowicz, Boy-Żeleński, Tatarkiewicz,…). Jak żyli, co robili, jak się bawili (!), co myśleli itd. A wszystko oczami Geni lub też Hani, jak zwykł zwracać się do niej Staś. Co się zaś tyczy osoby tego ostatniego – trzeba przyznać, że to była bardzo specyficzna postać, trudna we współżyciu, wybuchowa, wymagająca, nie znosząca żadnej krytyki – aż się dziwię, że miał tylu cierpliwych i wyrozumiałych  przyjaciół;) Aczkolwiek Genia także miała charakterek i może dlatego ta opowieść tyle zyskuje, że to z jej perspektywy poznajemy tę historię – zdaje się nie mieć w sobie zakłamania i niepotrzebnych nadinterpretacji. Genia opowiedziała jak było, a ja jej uwierzyłam :)

Zwracam też uwagę na epilog, w którym autor opowiada, jak doszło do spisania tej historii – równie intrygujący, co cała reszta – oraz na liczne zdjęcia bohaterów, jak i samych portretów Asymetrycznej Damy, stworzonych przez Witkacego.

Tak że zachęcam :)


Agnieszka Ziętek

Na polskim rynku wydawniczym pojawiła się niedawno bardzo ciekawa pozycja literacka. Postać Stanisława Ignacego Witkiewicza wzbudza ciekawość i skrajne emocje już wielu lat, a publikacji na temat jego twórczości powstało już wiele. Jednakże tym razem nie mamy do czynienia  z kolejną książką związaną z analizą i interpretacją jego prac, myśli artystycznych, czy chociażby suchą biografią, lecz opartą na faktach opowieścią o jego spotkaniu, fascynacji i relacji z Genią Wyszomirską, znaną czytelnikom jako "Asymetryczna Dama". Na stronicach tej książki znajdziecie nieznane dotąd wspomnienia jednej z jego przyjaciółek, inspirującej muzy. Wszystko to dodatkowo zyskuje na wartości, pobudzając dodatkowo ciekawość, bowiem książka została napisana przez wnuka Geni, na podstawie jej opowieści i materiałów z rodzinnych źródeł.

Książka utrzymana jest w konwencji przypominającej scenariusz filmowy. Czytelnik czuje się zatem niczym podglądacz śledzący losy Geni i Witkacego, a to wszystko na barwnym i autentycznym tle ówczesnej śmietanki towarzyskiej Zakopanego. Opowieść zaczyna się od spotkania na ulicy w gorący lipcowy dzień, gdy Witkacy po raz pierwszy ujrzał Asymetryczną Damę, co poruszyło jego artystyczne zmysły do granic wytrzymałości. Odtąd zaczynają się ich portretowe i prywatne spotkania. Autor oprócz opisu ich spotkań i relacji, doskonale przedstawił charaktery i sposoby codziennego funkcjonowania. Przez tą powieść przebija się rzetelność, wiarygodność, obiektywizm, co jest jej niewysłowionym atutem.  Mamy tu do czynienia z niezwykle plastycznym studium psychologicznym postaci. Precyzyjnie i pięknie zostają oddane rozterki bohaterów, ich wybory, a to wszystko bez osądu i krytyki.

Przeczytanie niniejszej książki było dla mnie niesamowitą podróżą w przeszłość i przygodą, którą przeżywałam wraz z bohaterami. Kompozycja językowa doskonale oddaje ówczesny klimat, społeczność bohemy, dosłownie czuło się ducha tamtej epoki i jej autentyczność. Książka napisana została na bardzo wysokim poziomie zarówno w kontekście językowym, jak i merytorycznym– jest więc idealna dla doświadczenia nowych kulturalnych uniesień.

Serdecznie polecam książkę "Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy" Marka Wyszomirskiego – Werbarta. Dzięki niej możemy obcować z prawdziwie jakościową literaturą,  poszerzyć swoją wiedzę nie tylko o samym Witkacym, ale poznać obraz śmietanki towarzyskiej artystycznego światka w Zakopanem. Przy okazji znajdziemy tu także kilka znanych postaci, które dodatkowo dodadzą pikanterii opisywanym wydarzeniom.


Izabela Łącka

Kiedy siedzisz pochłonięta tekstami pęczniejącymi od specjalistycznych słówek i operujesz nimi coraz częściej na co dzień. Kiedy uwielbiasz góry, a Zakopane odkrywa się przed Tobą za każdym razem w inny, niezwykły i niebywały dla niego sposób. Kiedy masz ochotę na przeniesienie się w inny wymiar – intelektualny, kulturowy, obyczajowy. Kiedy po prostu chcesz spędzić dobry czas i nie żałować go. Wtedy właśnie trafiasz na opis książki Marka Wyszomirskieego – Werbarta: "Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy i myślisz – to jest to. Przeczytam choćbym miała nie spać po nocach.

Marek Wyszomirski – Werbart. Wnuk „Asymetrycznej Damy”, bo chyba ta informacja sprawiła, że z każdym dniem oczekiwania na książkę nie mogłam się jej doczekać jeszcze bardziej. Jego ojciec wyjechał do USA i zapomniał o rodzinie. Marka wychowywała Babcia od strony mamy. Sprawiając trudności wychowawcze zostaje on przekazany Włodzimierzowi Puzio celem edukacji chłopca. Zostaje wprowadzony w świat intelektualnej śmietanki. Zdaje maturę, zostaje powołany do wojska, studiuje archeologię na UJ. Mieszka też w Szwecji i pomimo podróży i studiów doktoranckich w ramach archeologii coraz bardziej pociąga go medycyna. Dorywczo pracuje w szpitalu, zajmuje się malarstwem, czasem jubilerstwem, występuje w kabarecie czy grupie muzycznej. Niniejsza książka to powieściowy debiut autora. Moim zdaniem niezwykle udany.

Książka utrzymana jest w konwencji scenariusza filmowego. Początkowo znajdujemy się w Warszawie. Gorący lipcowy dzień i niezwykłe spotkanie, które odmieni na zawsze życie głównych bohaterów Gieni vel Hani Wyszomirskiej i Stanisława Ignacego Witkiewicza oraz ich bliskich. Artysta od razu zakochuje się w niebywałej urodzie kobiety, zachwyca go, jak to nazywał „jej asymetria”. Tak oto zaczynają się ich portretowe spotkania. W zasadzie nie tylko portretowe. I nie tylko spotkania. Autor, obok pewnego fragmentu ich życia, pokazuje niezwykle plastyczne i niezwykle dobrze prowadzone opisy cech charakteru, sposobu funkcjonowania. Wręcz idealne, plastyczne studium psychologiczne postaci. Jakby znał ich od lat i chciał Czytelnikowi przybliżyć, podzielić się niezwykłością ich osobowości. Jednak w życiu Witkacego nie tylko jest Hania, a w życiu „Asymetrycznej Damy” nie tylko jest mąż, nie tylko Witkacy, ale.. Czytelnik jest gościem na pokojach, kibicem w Zimowych Igrzyskach, towarzyszem górskich wędrówek, jest na wokandzie sądu czy w pracowni i sypialni bohaterów.  Znajdujemy się także po wieli, wielu latach w Katowicach by dowiedzieć się o kolejnym spotkaniu Gieni, ale tym razem już nie z Ignacym ani z żadną z poznanych postaci, a mimo to jest to spotkanie niezwykłe. W sposób niezwykle wyważony zostają przedstawione dylematy bohaterów, które pomimo iż działy się 80 lat temu w pewnym sensie nie straciły na autentyczności.

Dla mnie sięgnięcie po tą książkę było niesamowitą podróżą i przygodą. Przygodą chodzenia z bohaterami po ulicach Zakopanego i poznawania klimatu ówczesnej bohemy. Język w jakim została napisana sprawiał, że czuło się ducha tamtej epoki, nadawało autentyczności. Książka pod względem językowym napisana jest na bardzo wysokim poziomie – jest więc rajem dla kulturalnych uniesień. Konwencja scenariusza filmowego sprawiała, że Czytelnik nie miał prawa nudzić się w żadnym momencie. Książka zapewniała aktywne czytanie.

Osobiście polecam książkę Chyba nie mogę Pani posądzić o demonizm. Witkacy Marsza Wyszomirskiego – Werbarta. Dzięki niej dostaniemy dużą dawkę dobrej literatury,  kroplówkę z górskiego powietrza i niezwykłego ducha gór, a to wszystko okraszone witaminami z barwnych postaci, o których niektórzy z nas na pewno słyszeli.


Steppenwolf

Powieść może nie robiąca piorunującego wrażenia pod względem literackim, jednak bliska mi ze względu na tematykę. Znajdziemy w niej całą plejadę gwiazd elity artystycznej i intelektualnej zakopiańskiego międzywojnia, mnóstwo scen rozgrywających się w kawiarniach i innych miejscach dziś już nieistniejących, lub niesłusznie zapomnianych, a niegdyś znanych w całej Polsce. Niewątpliwym plusem są liczne, zapewne nigdzie indziej nie publikowane fotografie i reprodukcje portretów ,,Asymetrycznej damy''. W książce razi kilka błędów, np. mierzenie odległości w górach za pomocą kilometrów a nie czasu. Każdy amator górskich wędrówek zwróci na to uwagę. Mimo pewnych niedociągnięć książka warta polecenia każdemu zainteresowanemu Witkacym i Zakopanem z jego najświetniejszych czasów.